Wakacje w pandemii niestety niekoniecznie będą wakacjami od koronawirusa. Podczas podróżowania pamiętaj, że zalecenia i restrykcje są po to, aby chronić zdrowie ludzi – w tym także Twoje i Twoich bliskich. Pamiętaj, że w innych krajach spotkać się można z innymi wariantami koronawirusa, o których jeszcze niewiele wiemy.
Większość z nas zabiera ze sobą zbyt wiele ubrań, często niedostosowanych do warunków panujących w miejscu wypoczynku. Przed wyjazdem na wakacje warto zapoznać się z prognozami pogody, co pozwoli stworzyć właściwą listę ubrań do spakowania.
Czas wakacyjnych wyjazdów to zarazem czas odwiecznych dylematów: co ze sobą zabrać i w co to wszystko spakować. Inaczej pakujemy się jadąc samochodem, inaczej lecąc samolotem, nie bez znaczenia jest też przewidywany rodzaj wakacyjnej aktywności. Warto o tym wszystkim pomyśleć przed rozpoczęciem pakowania.
Statystyki dla CO ZABIERAMY NA WAKACJE, ALE CZĘSTO Z TEGO NIE KORZYSTAMY? Kliknij tutaj aby rozwiązać quiz!. Ogólne statystyki; Statystyki odpowiedzi; Rozkład punktacji
Ale czy nie jest tak, że w Azji jest mnóstwo takich pięknych miejsc? Z tego, co wiem, Wietnam, Kambodża, Sri Lanka mają podobne atrakcje do zaoferowania i możliwe, że nie są aż tak zawalone turystami. I chyba nie tylko Azja. Na meksykańskim półwyspie Jukatan też na przykład nie miałam wrażenia, że jest zadeptany tak, jak Bali.
16 glampingów na Slowhopie w Polsce i nie tylko. Kryjówka. Jurty ukryte wśród zieleni. Zdaniem Slowhopa: Spirit Holidays - Namiot utkany z lnu. Zdaniem Slowhopa: Jurta na farmie z osiołkami. Zdaniem Slowhopa:Gospodarze serwują pyszne śniadania i zdradzają tajemne lokalizacje ukrytych w lesie atrakcji! Zamiast telefonu weźcie parę kaloszy.
. Wakacje raz w roku są nam potrzebne dla zwykłej higieny umysłowej. Każdy powinien mieć czas na odpoczynek od pracy, ale podróż nie zawsze jest możliwa ze względów finansowych. Wyjazd możesz jednak sfinansować pożyczką. Podróż za pieniądze z chwilówki Latem jest najlepszy czas na to, by zaplanować odpoczynek od pracy. Przez cały rok ciężko pracujemy, by w ciepłych miesiącach roku móc odpocząć od swoich zajęć, zresetować się i naładować wewnętrzne akumulatory. Bez względu na to, jaki tryb życia prowadzimy i ile pieniędzy zarabiamy lub wydajemy, nie zawsze możemy wygospodarować z naszych domowych budżetów kwoty potrzebne na organizację wakacji. Wyjazd zawsze jest drogi i to bez względu na to, czy chcemy odwiedzić miejscowość w Polsce, czy za granicą. Wielu turystów na takie wyjazdy bierze tanie chwilówki, a powód jest prosty – w inny sposób ludzie ci po prostu nie mogą sfinansować swoich podróży. Wydatki podczas wyjazdu generuje przede wszystkim konieczność wykupienia noclegów, które kosztują minimum kilkadziesiąt złotych za dobę oraz stołowanie się w restauracjach, w których ceny potraw są zdecydowanie wyższe niż ceny dań, które przygotowujemy sobie w domu. Na wyjazdach często musimy korzystać także z parkingów, które w zależności od miejsca kosztują od 5 do nawet 30 zł za godzinę. Koszty mnożą się z każdym dniem, ale czy to oznacza, że koniecznie musimy odwołać wyjazd? Wcale nie, bo tanie chwilówki z pozwalają nam zaznać uroków lata, szczególnie pożyczki bez dodatkowych kosztów uzyskania a wszystko online. Systematyczne oszczędzanie przez cały rok Najrozsądniejszym sposobem pozyskania pieniędzy na wakacyjny wyjazd wydaje się systematyczne oszczędzanie. Można do tego wybrać metody polecane na Jeśli przez 12 miesięcy odkładalibyśmy sobie po 100 zł, to po roku dałoby to nam kwotę 1200 zł. Może nie jest to dużo, ale za taką cenę z powodzeniem jesteśmy w stanie sfinansować tygodniowy wyjazd w góry dla jednej osoby. Niestety życie jest drogie, a ceny stale rosną, więc nawet przy dużych staraniach nie zawsze mamy możliwość odłożenia takiej kwoty. Dane statystyczne pokazują, że wielu Polaków nie ma żadnych oszczędności. Żyjemy z miesiąca na miesiąc, a nawet z dnia na dzień, a kiedy zdarza się szansa wyjazdu, niestety musimy szukać sposobu na pozyskanie pieniędzy. Prawdą jest, że oszczędzanie byłoby na pewno w wielu przypadkach tańszą opcją, ale trudnych warunków nie jesteśmy w stanie przeskoczyć. W życiu każdego z nas zdarzają się lata tłuste i lata chude. W jednym roku mamy więcej wydatków, nawet takich, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć i właśnie po takim słabszym czasie warto skorzystać z taniej chwilówki. Lepiej pożyczyć czy oszczędzać? Oczywiste jest, że lepiej jest oszczędzać pieniądze, niż je pożyczać, bo w większości przypadków za pożyczenie pieniędzy trzeba będzie zapłacić. Na rynku jednak funkcjonują tanie chwilówki oferowane przez firmy pozabankowe, a koszt pożyczenia pieniędzy w ramach takich chwilówek jest naprawdę niewielki. Zdarza się, że pożyczenie 1000 zł kosztuje nas zaledwie 100 zł, a nawet 50 zł. To nieduża cena za możliwość podróży. Wielu klientów nie wie też o tym, że pożyczka pozabankowa może być całkowicie darmowa. Obecnie wszystkie firmy pożyczkowe oferują swoim klientom możliwość skorzystania z pierwszej darmowej pożyczki do kwoty nawet 3000 zł. Taka kwota całkowicie wystarczy na wyjazd i to nie tylko w kraju, ale też za granicę. Być może będzie trzeba zrezygnować z najdroższych atrakcji, ale nie z samych wakacji. Wybór taniej chwilówki Ofert pożyczek jest na rynku wiele. W większości przypadków oferty te są do siebie bardzo podobne, ale jeśli zagłębić się mocniej w warunki stawiane przez poszczególne firmy, to zauważymy, że różnice mogą być jednak znaczne z punktu widzenia klienta. Przede wszystkim różnice te dotyczą minimalnego i maksymalnego wieku pożyczkobiorcy, a także sposobu weryfikacji wniosków. Jeśli interesują Cię głównie tanie chwilówki, to warto szukać ofert popularnych firm, gdyż te firmy wypracowały już standardy pozwalające na maksymalne obniżenie wymagań w stosunku do chwilówek. W wyborze najlepszej oferty na wakacje pomoże Ci ranking chwilówek. Znajdziesz tam kompleksowe informacje dotyczące maksymalnych kwot pożyczek w danych firmach, terminów spłaty chwilówek i wymagań co do wieku pożyczkobiorców, a miłym bonusem będą opinie dotychczasowych klientów poszczególnych firm. Sprawdź tanie chwilówki na 7CHWILÓWKI i przekonaj się, w jakiej firmie najbardziej opłaca się pożyczyć pieniądze na najbliższe wakacje.
Co zabieramy ze sobą na kilkudniowy city break? Wiemy, że będziemy chodzić kilka dni po mieście, nierzadko nosząc ze sobą cały bagaż. Jeździ też z nami duży aparat fotograficzny, a to dodatkowe kilogramy. Najpierw opisujemy co i dlaczego warto zabrać, a na końcu dostajecie konkret: lista rzeczy do wydrukowania. Wstęp, czyli nasz sposób na city break Nasz city break to 2 do 5 dni. Lecimy samolotem i zazwyczaj pakujemy się tylko w bagaż podręczny (kabinowy). Zakładamy, że będziemy musieli nosić ze sobą wszystko nie tylko podczas podróży, ale i na miejscu, zwiedzając miasto. Nocujemy w jakimś hoteliku, hostelu czy pensjonacie i mamy tam zapewnioną pościel i ręczniki. Na miejscu żywimy się głównie na mieście, choć czasem robimy sami śniadania czy kolacje. Po pierwsze: w co się spakować? Za każdym razem pakujemy się w niezbyt duży, wygodny do noszenia plecak. Odpadają wszelkie walizki czy torby na ramię. Dobrze byłoby, gdyby do plecaka dało się schować lub przytroczyć kurtkę. Podczas wielogodzinnego chodzenia po mieście docenimy to, że mamy wolne ręce. Rozmiar plecaka? W przypadku podróży lotniczych do tej pory sprawa była jasna. Standardowy, do niedawna bezpłatny, podręczny bagaż kabinowy o maksymalnych wymiarach 55 x 40 x 20 cm i maksymalnej wadze 10 kg wystarczał nam na wszystkie nasze miejskie wyprawy. Niestety, w 2018 roku popularne tanie linie wprowadziły nowe zasady przewozu bagażu, oczywiście “dla naszego dobra” 😉 Teraz trzeba się liczyć z dopłatą kilkudziesięciu złotych na każdy odcinek lotu (a czasem latamy z przesiadką). Co nam pozostaje? Płacić za bagaż kabinowy, wybierając między opcjami zabrania go na pokład albo nadania jak zwykły bagaż rejestrowany. Spróbować zapakować się do małego bezpłatnego bagażu podręcznego 35 x 20 x 20 cm (albo 40 x 20 x 25 cm). Dla nas to praktycznie nierealne. Rozejrzeć się za lotami bardziej tradycyjnych przewoźników. Przy wciąż wymyślanych przez tanie linie dodatkowych opłatach, przepaść cenowa nie wydaje się już tak duża… Na szczęście, gdy podróżujemy autokarem, samochodem czy promem nie musimy się martwić o dopłaty. Mimo to i tak nie podróżujemy z niczym większym niż plecak rozmiaru “kabinowego”. Jego pojemność to przy okazji przypomnienie, żeby się ograniczać i nie brać niepotrzebnych rzeczy. No to jedziemy! 🙂 Po drugie: co zabieramy? Lista jest, jak zawsze, subiektywna i należy ją zmodyfikować według własnych potrzeb 🙂 Lecimy na miejsce – co zabrać na pokład samolotu? Odpowiednie ubranie 😉 Choćbyśmy lecieli podczas rekordowych upałów, to klimatyzacja w samolocie szybko nam uświadomi, że sam t-shirt, spodenki i klapki to może być za mało. Oczywiście, może macie inaczej, ale my, niezależnie od pory roku, do samolotu szykujemy się jak na jesień 😉 Dodatkowy mały plecaczek lub torba Skoro nasz główny plecak może wylądować w luku bagażowym samolotu, to musimy mieć w czym trzymać delikatne rzeczy, elektronikę, przekąskę na podróż i inne drobiazgi. Naturalnie, dokumenty oraz rzeczy wartościowe też trzymamy przy sobie. Plecaczek można potem zrolować i schować do bagażu głównego. Dmuchana poduszka podróżna (podkowa) Od pewnego czasu najlepiej w samolocie nam się śpi, tym bardziej, że zazwyczaj czas i przed startem, i po lądowaniu mamy bardzo aktywny, dlatego lepiej spróbować wypocząć podczas drogi. Muzyka w telefonie (i słuchawki!) Smartfony mamy teraz przy sobie praktycznie zawsze, nie problem więc mieć w nich zgromadzoną muzykę, filmy czy audiobooki. Pamiętajcie tylko, żeby zabrać słuchawki, najlepiej typu zamkniętego lub douszne, tak żeby nie przeszkadzać współpasażerom, a przy okazji być może choć częściowo odgrodzić się od płaczu dziecka siedzącego 3 rzędy dalej. Podróż to także dobry moment na podszlifowanie języka obcego, np. hiszpańskiego. Aplikacje on-line raczej nie będą działać, ale możemy wcześniej zgrać sobie na telefon nieco filmów z nauką języka, np. z YouTube. E-booki, np. przewodnik Dobrym pomysłem może być wzięcie ze sobą czytnika e-booków z ulubioną literaturą oraz z przewodnikiem po miejscu, do którego się udajemy. Spray nawilżający do nosa i inne medykamenty W miarę nabierania doświadczenia sami zbierzecie listę drobiazgów, które warto mieć przy sobie, a nie w plecaku, który poszedł do luku bagażowego. Psyche poleca spray z solą morską (klimatyzacja może drażnić śluzówkę nosa) i szminkę nawilżającą. Chusteczki do nosa – przydają się zawsze. Chusteczki nawilżone (np. antybakteryjne) Pamiętajmy, że środki komunikacji nie zawsze są idealnie czyste. Woda do picia Przez kontrolę bezpieczeństwa możemy przejść z pustą butelką po wodzie. Potem możemy napełnić ją wodą z dystrybutorów – coraz więcej lotnisk oferuje wodę pitną całkiem za darmo! Ostatnio sprawdziliśmy to na lotniskach w Oslo, na Malcie i na naszym Okęciu. Co zapakować do plecaka? Na miejscu – włóczymy się po mieście Wygodne buty Nasz city break to głównie masa chodzenia, dlatego dobre buty to podstawa. Waszym wyborem jest czy będą to buty trekkingowe, czy dobre sandały. Kurtka przeciwdeszczowa, windstopper lub bluza nieprzemakalna Załóżcie, że na pewno będzie padać. Nawet jeśli nie na miejscu, to na lotnisku po powrocie. Spodnie Oczywiście długie spodnie zakładamy do samolotu, ale latem mogą się przydać dodatkowo turystyczne z odpinanymi nogawkami albo krótkie spodenki. Koszula lub coś cieńszego z długimi rękawami Czasami na bluzę jest za gorąco, a latem przyda się coś, co ochroni przedramiona przed oparzeniami słonecznymi. Koszulki (t-shirty) Zabieramy po jednej sztuce na każdy dzień pobytu. Uznajmy, że nie będziemy mieli gdzie ich wyprać i wysuszyć. Bielizna osobista Majtki, skarpetki, biustonosz. Ich również nie będziemy prać. Czapka lub kapelusz chroniący przed zimnem/słońcem Zimą także szalik i rękawiczki – po prostu ubieramy się normalnie do miasta. Warto pamiętać, że na miejscu może być zupełnie inna pogoda niż w domu. Sprawdzajcie prognozy! Okulary przeciwsłoneczne Niemal zawsze absolutnie niezbędne. Dbajmy o swoje, bo jeśli je zniszczymy lub zgubimy to na miejscu może się okazać, że te, które można kupić są drogie, ale niekoniecznie wysokiej jakości. Nocleg – śpimy, myjemy się i dbamy o siebie Coś do spania (piżama?) Najbardziej uniwersalna jest bielizna termoaktywna – przydaje się szczególnie zimą. Latem wystarczy dodatkowy t-shirt i spodenki. Klapki Obowiązkowe pod prysznic w większości noclegowni. Przydadzą się też do chodzenia po pokoju. Mały ręcznik, na wszelki wypadek Najlepiej cienki, szybkoschnący. Zawsze może być coś nie tak z ręcznikami w hostelu, więc warto mieć “backup”. Może też się przydać na lotnisku czy w publicznej łazience. Kosmetyczka (najlepiej z możliwością powieszenia). Poniżej wersja kobieca (by psyche), faceci zapewne zabiorą nieco mniej 🙂 : małe mydełko w kostce (jeśli będzie w hotelu, to nie musimy brać), żel pod prysznic, szampon do włosów, szczotka/grzebień do włosów, szczoteczka + pasta do zębów, tonik, mleczko czy inny kosmetyk, którego używamy do mycia twarzy, płatki kosmetyczne, krem do twarzy (najlepiej próbki), krem do rąk, antyperspirant, tampony/podpaski/kubeczek menstruacyjny. Apteczka: tabletki przeciwbólowe, węgiel na kłopoty gastryczne, plastry opatrunkowe, woda utleniona (w żelu), leki, które bierzemy regularnie, pilniczek do paznokci (papierowy!). Okulary, jeśli potrzebujemy Nie zapominajmy o futerale, tak żeby chronić okulary przed przypadkowym zniszczeniem podczas transportu. Jeśli używamy soczewek, to pamiętajmy o pudełeczku do nich i małym płynie do soczewek. Wszystkie płynne kosmetyki muszą się zmieścić do zamykanej przezroczystej torebki o pojemności 1 litra, a torebka musi się zamknąć (pilnują tego na przykład na lotnisku Londyn Stansted). Małe wersje kosmetyków można kupić w większości drogerii. Proponujemy nie wyrzucać opakowań po nich, tylko wykorzystywać przy kolejnych wyjazdach – dbajmy o środowisko! Na pokład nie można zabierać ostrych narzędzi – dotyczy to także metalowych pilniczków do paznokci. Jeśli mamy wątpliwości co do jakiegoś przedmiotu, lepiej go nie brać wcale, bo na lotnisku może wylądować w koszu. Dokumenty Tych rzeczy zdecydowanie nie wolno nam zgubić, ani “oddać” kieszonkowcom. Zadbajmy więc o odpowiedni portfel lub saszetkę na pasek. Paszport (lub dowód osobisty, jeśli jesteśmy pewni, że nie opuścimy Strefy Schengen). Bierzemy też ksero tego dokumentu i chowamy w innym miejscu, niż on sam. Przyda się w razie zagubienia lub kradzieży. Bilety lotnicze, wszelkie rezerwacje itp. dokumenty podróżne. Prawo jazdy – a może wypożyczymy na miejscu samochód? Ubezpieczenie turystyczne (koniecznie!). Karta płatnicza – my bierzemy nasze karty tradycyjne, a także Revolut (przeczytajcie naszą opinię). Gotówka w obowiązującej walucie – nawet jeśli zamierzamy korzystać z kart płatniczych, to nieco gotówki się przyda. Telefon, aparat i inne drobiazgi Telefon z ładowarką Uwaga: gniazdka w niektórych krajach mogą wymagać przejściówki. Poza tym, jeśli w naszym pokoju będzie tylko jedno gniazdko, to przyda nam się… rozgałęźnik podróżny – im mniejszy, tym lepszy. Pomocny może być też powerbank. Aparat fotograficzny – jeśli lubimy robić zdjęcia czymś poważniejszym niż smartfon, to musimy pamiętać o zabraniu aparatu wraz z niezbędnymi akcesoriami: ładowarka do baterii (najlepiej także zapasowa bateria), zapasowe karty pamięci, pokrowiec zapewniający ochronę przed deszczem. Dyktafon – to nasz dźwiękowy pamiętnik – najlepszy sposób na spisywanie wrażeń na żywo. Mapa miasta (tę zazwyczaj dostaniemy w informacji turystycznej), przewodnik. Notesik i coś do pisania. Elektronika – co zabrać na city break? Co wgrać na smartfona na city break? Od pewnego czasu telefon i jego zawartość stanowią centrum zarządzania wyjazdem. Korzystamy z tego bardzo chętnie, choć zalecamy pewną ostrożność. W czym pomagają nam nasze telefony? Linki są dla Androida. Google Maps – albo ich zamiennik. Nieocenione przy poruszaniu się po nieznanym terenie, nam pomagają także w szukaniu knajp. Za to wciąż nie ufamy rozkładom komunikacji miejskiej. W Polsce wolimy Jakdojade. Tripadvisor – najczęściej służy nam do wyszukiwania restauracji. i/lub Airbnb – często rezerwujemy noclegi, zazwyczaj z wyprzedzeniem, ale zdarzało nam się też na miejscu, na najbliższą noc. Ryanair, Wizz Air itp. – aplikacje te mogą zastąpić papierowe karty pokładowe, ale… u nas jednak nie zastępują. Przekonaliśmy się, że warto mieć też papierowy backup. Google Translate i SpanishDict – niezastąpione, gdy chcemy rozszyfrować dziwne teksty na biletach wstępu czy w knajpianym menu. O ile w Hiszpanii zawsze się dogadamy, nawet nie znając języka, to gdzie indziej bywa różnie. Revolut, dzięki któremu wydajemy mniej na wyjazdach, oraz mobilny dostęp do naszego banku, bo zawsze trzeba mieć finansowy plan awaryjny. WhatsApp – już w kilku krajach nasi gospodarze zaproponowali nam kontakt ze sobą właśnie przez tę aplikację. Instagram, Facebook – wiadomo, chcemy się z Wami dzielić tym, co nas miłego spotyka 🙂 Meteoblue lub inne aplikacje pogodowe. Na wyjazdach staramy się sprawdzać apki polecane przez lokalesów – tak robiliśmy np. w Czechach i Holandii. Wilczy w Charleroi przed naszą Camino de Santiago A jeśli bagaż kabinowy nie wystarcza? Jeśli chcemy przywieźć ze sobą jakieś atrakcyjne pamiątki w postaci lokalnego wina lub jedzenia, niekoniecznie ze sklepów lotniskowych (drożej niż w mieście!), warto pomyśleć o torbie bagażowej, którą będziemy mogli nadać jako bagaż główny. Może to być nasz bagaż podręczny, a może to być osobna torba, którą da się złożyć i upchnąć w podręcznym na dnie 🙂 Tylko te flaszki wina będziemy musieli potem porządnie zabezpieczyć przed stłuczeniem…;) Od niedawna w niektórych tanich liniach pojawiła się możliwość nadania jednego z plecaków jako bagaż rejestrowany do 10 kg, może warto wziąć to pod uwagę? Lista rzeczy: co zabrać na city break – pobierz i wydrukuj Pobierz PDF Oto lista, z której korzystamy, pakując się na kilkudniowy wyjazd. Oczywiście, pewnie części z wypisanych rzeczy nie planujecie zabrać (te opcjonalne zaznaczyliśmy na zielono) albo zabieracie dodatkowo inne (zostawiliśmy miejsce na ich wpisanie). Pobierz listę w formacie PDF Przygotowaliśmy także listę w formacie ODS (LibreOffice – wspieramy Free and Open Source Software, czyli wolne oprogramowanie). (update: marzec 2019 r.)
W swoich podróżach nigdy nie ograniczaliśmy się do jednego środka transportu. Latamy samolotami, jeździmy lokalnymi pociągami i busami (np. marszrutka w Gruzji, daladala na Zanzibarze, bush taxi w Gambii), których jakość często pozostawia wiele do życzenia, pływamy promami czy łódkami. Zresztą korzystanie z lokalnych środków transportu pozwala w znacznej mierze poznać lepiej codzienne życie mieszkańców danego kraju. Sprawia, że kontakt z nimi staje się łatwiejszy. Nie da się jednak ukryć, że z wielu powodów uwielbiamy także wakacje samochodem! Czy to własnym, czy też wypożyczonym. Dlaczego kochamy podróże autem? Jakie dają nam możliwości? Jakie możliwości dają wakacje samochodem? Łapanie noclegu na trasie lub nocleg w samochodzie Podróżując samochodem bardzo często noclegi łapiemy na trasie, bez wcześniejszej ich rezerwacji. Korzystamy z dnia tak długo jak się da, a kiedy zapada zmrok zaczynamy rozglądać się za noclegiem. Daje nam to dużo korzyści. Przede wszystkim nie musimy planować z wyprzedzeniem gdzie będziemy spać. Jeśli w jakimś miejscu nam się spodoba, to bez problemu możemy spędzić w nim więcej czasu, bo nigdzie nie musimy się spieszyć. Możemy obejrzeć miejsce, w którym przyjdzie spędzić nam noc – często zdjęcia nie oddają rzeczywistości. Mamy też możliwość negocjacji ceny, z czego często korzystamy. Możecie zapytać, a co jeśli nie uda nam się znaleźć noclegu? Samochód daje nam poczucie bezpieczeństwa, ponieważ zawsze możemy w nim spać (zdarzyło nam się to kilkukrotnie, ale nie dlatego, że nie udało nam się złapać noclegu, ale np. podczas długiej trasy robiliśmy 3-4 godzinną przerwę na sen i ruszaliśmy dalej). Jeśli przez dłuższy odcinek trasy nie udaje nam się znaleźć żadnego noclegu (mieliśmy takie sytuacje na Litwie i Łotwie, które zwiedzaliśmy po sezonie), to zawsze możemy skorzystać z Internetu w telefonie (w ramach abonamentu, lub z wifi np. na stacji benzynowej) i poszukać noclegu na bookingu, lub innym portalu. Podróżowanie samochodem daje nam ten komfort, że podjechanie nawet 50 kilometrów czy więcej nie stanowi większego problemu. Jeśli zależy nam na maksymalnym ograniczeniu kosztów, to oczywiście możemy od początku założyć, że spać będziemy w samochodzie. Fajnie sprawdzają się wtedy parkingi przy stacjach benzynowych, bo mamy tam dostęp do toalet. Możemy spakować więcej rzeczy Podróżując samochodem nie musimy się martwić ograniczeniami bagażu, jak w przypadku lotu samolotem, czy nawet pociągiem lub autobusem (nawet jeśli mamy spory limit bagażu, to ktoś go musi później nosić). Do samochodu możemy spakować więcej rzeczy, co poprawia nasz komfort podróżowania jak i znacząco może wpłynąć na ograniczenie kosztów podróży (nie musimy kupować często droższych rzeczy na miejscu, możemy spakować lodówkę turystyczną, kuchenkę gazową, garnki i inne akcesoria do gotowania i zamiast stołować się w knajpach – możemy gotować samodzielnie, w każdej chwili możemy napić się kawy, czy herbaty). Im większy samochód, tym więcej jesteśmy w stanie zabrać ze sobą. Spora przestrzeń bagażowa w samochodzie daje nam też możliwości zrobienia większych zakupów po drodze. Z naszych tegorocznych wojaży po Bałkanach przywieźliśmy w sumie ponad 60 butelek węgierskiego i kosowskiego wina, które są nie tylko bardzo smaczne, ale i znacznie tańsze niż w Polsce. Do tego kupiliśmy jeszcze sporo innych „pamiątek”. Gdybyśmy podróżowali samolotem, to po pierwsze w życiu nie zmieścilibyśmy do bagażu takiej ilości wina, nie mówiąc o innych rzeczach, a po drugie nie zatrzymywalibyśmy się na Węgrzech – w kraju winem płynącym. Podróżując samochodem, przejeżdżamy przez wiele krajów i regionów i w każdym możemy bez problemu zatrzymać się i kupić interesujące nas produkty. Koszty podróży Wiele osób myśli, że podróżowanie samochodem jest drogie. Jednak jeśli rozłożymy koszty (paliwo + opłaty drogowe) na kilka osób, podróż samochodem często wychodzi taniej niż np. samolotem. Możemy te koszty jeszcze obniżyć, zabierając ze sobą sprzęt do gotowania (posiłki czy kawa/herbata przygotowane samodzielnie będą na pewno tańsze, niż stołowanie się w knajpach), lub zrezygnować z części noclegów na rzecz spania w samochodzie. Oczywiście można samochodem zorganizować wakacje „na bogato”, jednak samochód daje nam wybór. Co kto lubi, na co kogo stać. Jeśli okazało się, że źle oszacowaliśmy koszty podróży, jadąc samochodem zawsze możemy skrócić wakacje. Z kolei, jeśli nie mamy problemu z wydłużeniem urlopu, a zostały nam środki, zawsze możemy sobie wakacje przedłużyć. I jeszcze jedna istotna sprawa, jeśli chodzi o koszy podróży. Ceny biletów lotniczych prawie zawsze są najwyższe w okolicach długich weekendów (np. majówka, Boże Ciało, święta listopadowe), świąt oraz w okresie wakacyjnym, czyli wtedy kiedy najłatwiej wziąć urlop. Przy podróżach samochodem nie musimy się o to martwić. Ceny paliwa nie są aż tak zmienne. Podróżowanie samochodem pozwala nam więc nie tylko optymalizować wydatki, ale także lepiej zarządzać urlopem. My od kilku lat wyjeżdżamy na majówkę samochodem – zazwyczaj w kierunku Bałkanów. Biorąc 2-3 dni urlopu możemy wyjechać nawet na 10 dni, nie przepłacając za bilety lotnicze, które są w tym okresie drogie. Możemy w każdej chwili zrobić postój Cudowne jest też to, że podróżując samochodem w każdej chwili możemy zrobić postój (no może, nie na środku autostrady :)). Często z tego dobrodziejstwa korzystamy, szczególnie że uwielbiamy polować na ciekawe kadry. Zatrzymujemy się wtedy na poboczu i cykamy tyle zdjęć, ile dusza zapragnie. Podróż lokalnymi środkami transportu niestety nie daje takich możliwości. Możemy oczywiście zrobić zdjęcie z okien autobusu, ale ciężko wtedy złapać satysfakcjonujący kard. Często w ciekawych krajobrazowo miejscach zatrzymujemy się, wyciągamy kuchenkę gazową, czajnik i parzymy sobie kawę, albo nawet przygotowujemy obiad. Delektujemy się chwilą, podziwiając panujące dookoła piękno. Uwierzcie, że dla takich chwil warto żyć! Za możliwość zrobienia postoju w każdej chwili, kochamy podróże samochodowe chyba najbardziej! W każdej chwili możemy też zatrzymać się, żeby na przykład kupić pyszne, lokalne owoce, sprzedawane często przy drodze. Poczucie bezpieczeństwa Podróżowanie samochodem daje nam pewnego rodzaju poczucie bezpieczeństwa. Nie martwimy się o to czy znajdziemy nocleg, bo z tyłu głowy mamy, że w najgorszej sytuacji spędzimy noc w samochodzie. Jeśli coś się wydarzy, zawsze możemy skrócić wakacje i wracać do domu. W razie choroby, mamy możliwość żeby podjechać do lekarza czy szpitala. To właśnie świadomość, że podróżując autem mamy w razie potrzeby łatwy dostęp do lekarza, sprawiła, że nie baliśmy się podróżować w ciąży. Paulina w trasie spędziła 1,5 z pierwszych 4 miesięcy ciąży. Zrobiliśmy ponad 14 tysięcy kilometrów po Europie, rozłożone na trzy wyjazdy. I celowo jako środek transportu wybraliśmy samochód, a nie samolot. Właśnie dlatego, że w razie potrzeby możemy zrobić przerwę, skrócić podróż, czy też poszukać szpitala. Ba! Możemy nawet tego lekarza, czy szpitala poszukać w innym kraju, niż ten który aktualnie zwiedzamy. Takie możliwości daje nam samochód. Możemy zmienić plany w każdej chwili Podróże samochodem dają nam swobodę i pełną niezależność. Na wiele ciekawych atrakcji trafiamy zupełnie przypadkowo, a dzięki własnemu środkowi transportu, możemy zmieniać plany w każdej chwili. Dwa lata temu, podczas roadtripu po Chorwacji tranzytem przejeżdżaliśmy przez małą nadmorską miejscowość – Karlobag, udając się w stronę wyspy Krk. Było już dość późno, więc postanowiliśmy znaleźć tam nocleg. Kiedy dojeżdżaliśmy do Karlobagu, naszym oczom ukazał się niesamowity widok – nagle z wody wyrósł ląd – dziki, surowy. Wyglądało to nieziemsko. Widoki, jakbyśmy wylądowali na księżycu. W jednej chwili oboje wiedzieliśmy, że musimy dotrzeć na tę wyspę. Następnego dnia z samego rana byliśmy już na promie na wyspę Pag. Chorwację odwiedziliśmy ponownie w tym roku, jednak cały czas krajobrazowo Pag to dla nas numer jeden. Chętnie byśmy tam wrócili. A pomyśleć, że nie mieliśmy pojęcia o istnieniu tej wyspy o księżycowych krajobrazach. Z kolei podróżując po Maroku i kierując się w stronę Essaouiry, nagle wyrosła przed nami ogromna wydma. Nie ma bata, robimy postój! Essaoira poczeka. A co wytarzaliśmy się w piasku, jak za czasów dzieciństwa, to nasze 🙂 Do teraz nie wiemy, co to była za wydma, nie potrafilibyśmy nawet jej ponownie zlokalizować. Ot takie ciekawe miejsce, na które trafiliśmy zupełnie przypadkiem. A fakt, że zwiedzaliśmy Maroko wypożyczonym samochodem, sprawił, że bez problemu mogliśmy się tam zatrzymać, zmieniając tym samym plany (noclegi łapaliśmy po trasie, więc nigdzie nam się nie spieszyło). Możemy dotrzeć praktycznie wszędzie, nawet do miejsc, których nie ma w przewodniku, a nawet na mapie Korzystając z lokalnych środków transportu jesteśmy mocno ograniczeni siatką połączeń i rozkładem jazdy. Nie w każde miejsce da się dotrzeć. Ograniczenia te znikają, jeśli podróżujemy samochodem. Możemy nim dotrzeć praktycznie wszędzie. Ograniczają nas jedynie możliwości samochodu. Uwielbiamy zjeżdżać z utartych szlaków. Mimo, że nie posiadamy auta z napędem 4×4, udało nam się niejednokrotnie dotrzeć do miejsc, których nie ma na mapie, do których teoretycznie nie można dojechać. Jednym z takich miejsc była Geamana w Rumunii – wioska, która nie istnieje. Na skutek działalności wydobywczej człowieka została zalana i zniknęła z powierzchni. Dziś Geamana, to toksyczne jezioro, z którego wynurzają się pozostałości dawnej osady. W Holandii zamiast oglądać tulipany w płatnym i mega turystycznym ogrodzie Keukenhof, wyruszyliśmy w poszukiwaniu pól tulipanowych. Znaleźliśmy niejedno i mieliśmy je tylko dla siebie! Lubimy też zwiedzać winnice. Kiedy jesteśmy w regionie winnym, zawsze zatrzymujemy się, spacerujemy wśród winnic i podziwiamy krajobrazy. Czasem poszukując ciekawych, nieopisanych w przewodnikach miejsc, towarzyszą nam dodatkowe przygody, które mimo dreszczyku emocji, później na długo pozostają w naszej pamięci. Tu jako przykład możemy podać poszukiwanie dość oryginalnej plaży w Grecji, w okolicach Salonik. Plaża stanowiła swojego rodzaju spiczasty półwysep wcinający się w morze, a w okolicy znajdował się zatopiony wrak statku. Znalezione w necie przez Michała zdjęcia tak nas zachwyciły, że musieliśmy odnaleźć tę plażę! Mimo, że nie było łatwo, udało się! W pewnej chwili Michał podjechał za blisko plaży i zakopał auto. Byliśmy zupełnie sami, a do najbliższej wioski było kilka kilometrów. Mieliśmy już wizję spędzenia nocy z zatopionym autem na plaży, kiedy z naprzeciwka podjechał terenowy samochód. Kierowca wyciągnął gruby łańcuch i wydobył nas z tarapatów. Przygody były, ale co zobaczyliśmy i przeżyliśmy, to nasze! Do takich miejsc, autobusy niestety nie kursują. Ale to dobrze. Dzięki temu, mamy je dla siebie. Wpis powstał przy współpracy z marką Ford.
Co zabrać na wakacje z dziećmi? Bez względu na to, czy lecisz w daleką podróż, czy jedziesz nad Bałtyk, nad jezioro, czy spędzasz wakacje na wsi u dziadków musisz pamiętać o kilku bardzo ważnych rzeczach. Jak widzieliście w tekście o Toruniu i Malborku zaczęliśmy już sezon wakacyjny. Długie główne wakacje mamy zaplanowane, ale chcemy też sporo zwiedzić weekendowo. Kiedy po wielu miesiącach bez wyjazdów zaczęłam pakować walizki, musiałam sobie na nowo przypomnieć co warto zabrać. I właśnie dlatego powstał ten wpis. Zatem! Co zabrać na wakacje z dziećmi? Poza tym co oczywiste (ubrania, buty, szczoteczka do zębów itd) zabieram jeszcze następujące rzeczy: nakrycia głowy – co ważne: dla dzieci i rodziców! Często dbamy o dzieci, a o sobie zapominamy. Dlatego pakujemy nakrycia głowy dla całej rodziny. Uwielbiam moje dziewczyny w słomkowych kapelusikach, ale w podróży są one niepraktyczne. Zajmują dużo miejsca, potem nie da się ich złożyć. Na wyjazdy wybieramy czapeczki z daszkiem, które ewentualnie można przypiąć do plecaka, albo kalepusiki z materiału, które można zwinąć i schować, a w awaryjnych sytuacjach nawet wyprać jeżeli lody czekoladowe były jedzone całą sobą 🙂butelka na wodę – każdy ma u nas swoją butelkę. Sprawdzi się to na lotnisku – prosty patent: kupujemy dużą butelkę wody w strefie bezcłowej i rozlewamy każdemu, nie generując czterech małych plastikowych butelek. Sprawdza się to także przy zwykłym zwiedzaniu – robimy dokładnie tak samo jak na lotnisku. plecak – w wakacje każdy ma swój! Doszliśmy wreszcie do tego wieku dzieci, że noszą swoje rzeczy. Mają więc własne plecaczki, a ja wreszcie nie wyglądam jak wielbłąd 🙂 My od lat korzystamy z plecaków Skip Hop – wcześniej z tych najmniejszych, a teraz z tych nieco większych. Będą one również bagażem podręcznym dziewczynek w samolocie – zmieszczą: bluzę, wodę, kanapkę, przekąski, przytulankę, skarpetki do samolotu. Zmieszczą też krótkie spodenki na przebranie… kiedyś usłyszałam od pewnej stewardessy, że lepiej w krótkich spodenkach w samolocie nie siadać 🙂 Fotele są przeważnie ze sztucznego materiału – ludzie się pocą, mają różne choroby skóry, a poza tym klimatyzacja robi swoje. Dlatego też my latamy w długich i sie przebieramy po wylądowaniu. otulacze muślinowe – tak, wiem że moje dzieci są już duże, ale otulaczy używamy do dzisiaj i są to dokładnie te same otulacze, których używałam gdy były noworodkami. Służą nam już 6 lat! Po co nam one dla starszaków? Przydają się w wielu sytuacjach – gdy np. wracamy z plaży klimatyzowanym samochodem, gdy dziecko zaśnie a jest rozgrzane od słońca, gdy w nocy jest upalnie. Świetnie sprawdzają się również po wyjściu z wody – można num osuszyć dziecko, a sam otulacz schnie w kilka minut. Mamy otulacze muślinowe, w rozmiarze 120×120 i są idealne dla przedszkolaków. krem z filtrem – podstawa podstaw! Tu również dla dzieci i rodziców. Maluchy smaruję filtrem 50 – dokładnie i kilka razy dziennie. Dla nas mam filtr 30, a na twarz 50. Dodatkowo coś po opalaniu – u nas to żel z aloesem i pianka łagodzącą. Ja wybrałam PantheBiotic+ – piankę z panthenolem, probiotykiem i postbiotykiem. Polubiłam ją po epilacji laserowej, o której opowiem Wam już niebawem, ale będzie też idealna na wakacje, gdyby słońce mimo filtrów jednak nas trochę przypiekło. zabawki/ gry/ audiobooki – wszystko zależy od tego ile dziecko ma lat i gdzie jedziemy. Co innego weźmiemy dla malucha, a co innego dla przedszkolaka. Głównie chodzi o sytuacje gdy np. musimy czekać na jedzenie w restauracji – fajnie, gdyby dziecko miało ze sobą coś, czym się zajmie. Albo np. wieczory w hotelu – tu też dobrze mieć coś do zabawy. My zabieramy kolorowanki wodne od Melissa&Doug, klasyczne kredki i zeszyt, maleńkie zabawki na plażę, których nie będzie nam żal zostawić jeżeli zaszalejemy z pamiątkami i nie zmieszczą się już do walizki 🙂 Zainwestowaliśmy w tym roku również w tablety i słuchawki bezprzewodowe dla dziewczynek – mają tam gdy, puzzle i ustawiony limit dzienny, a słuchawki po to, by cały samolot nie musiał słuchać dźwięków klikania 🙂książeczki zdrowia dzieci, albo chociaż kopie. – oby się nie przydały!mokre chusteczki – małe opakowanie do plecaka. mały żel antybakteryjny do rąk, ewentualnie chusteczki odkażające powierzchnię, maseczki – tak, nadal mamy pandemię 🙂 kopie dokumentów (paszport, dowód) na wypadek gdybyśmy je zgubili albo gdyby nas okradziono. okulary przeciwsłoneczne dla całej rodziny – od kilku lat nie kupuję już okularów marketowych, szczególnie dla dzieci. Pamiętam jak kiedyś powiedział mi pewien okulista: “jeżeli dziecko ma mieć zabawkowe okulary z marketu, to lepiej żeby ich nie miało wcale”. Wzięłam to sobie do serca i sama również już takich modowych okularów z sieciówek nie noszę. Chodzi o to, że one bardziej szkodzą niż pomagają – podświadomie pozwalamy sobie w nich patrzeć w kierunku słońca, a przez brak filtra “złe” promienie wpadają nam do oczu. Gdybyśmy ich wcale nie mieli, to mrużenie oczu ochroniłoby nas bardziej. torba na pranie – niby banał, a jednak bardzo ułatwia życie na wakacjach 🙂 Wkładam taką torbę do szafy w hotelu i tam wrzucamy brudy – nic się nie miesza. organizery do walizki – mamy dwie walizki na 4 osoby, a to oznacza, że musimy się jakoś zorganizować w tej przestrzeni. Kupiłam więc kolorowe organizery i osobno spakuję koszulki Neli, osobno Wiki, osobno bieliznę, osobno stroje kąpielowe itd. tekstylna torba na plażę – zajmuje mało miejsca, można w niej schować zabawki, wodę i mokre torebka na stroje kąpielowe – przydają się jeżeli np. prosto z plaży chcemy iść dalej, nie wracając do hotelu. cienkie ręczniki z mikrofibry – jeżeli nie lecimy do hotelu, w którym mamy zapewnione ręczniki to polecam takie, które szybko schną i zajmują mało miejsca. Ma je w ofercie np. Decathlon. podstawowa apteczka – o tym pisałam już wiele razy i zawsze ten punkt miał swoich zwolenników i przeciwników. Byli tacy, którzy pisali że mamy XXI wiek i po co wozić leki, jak można je kupić wszędzie. Byli też tacy jak ja – mianowicie, nie chcę się martwić tym, że moje dziecko dostanie wysokiej gorączki w nocy i będę szukała na szybko apteki. Wozimy więc podstawy, ale wozimy zawsze. By zajmowały mało miejsca wyjmuję leki z kartoników i wkładam do foliowej zamykanej torebki. By nie wozić dużych butelek wapno wybieram w tabletkach do rozpuszczania a leki na alergię w tabletkach, które rozpuszczają się w ustach. Zatem co mamy w naszej wakacyjnej apteczce?termometrcoś na gorączkę – przeważnie wybieram Pedicetamol ze względu na to, że ma małe opakowanie i jest z pipetą. coś na biegunkęelektrolity probiotyksprawdzone leki na kaszel/ katar/ sól morska/ sól fizjologicznacoś na alergię jeżeli dziecko jest alergikiem okład chłodzący – my mamy ThermoGel PIC. Bardzo go lubię z tego względu, że nie mrozi skóry. Ma funkcję chłodzenia i ogrzewania, ale warunkiem jest oczywiście posiadanie na miejscu zamrażalnika lub czegoś czym możemy go ogrzać. Dla mnie okład jest rzeczą bardzo istotną przy ukąszeniach, gdyż dziewczynki reagują na nie bardzo opatrunkowe. U nas zestaw opatrunkowy uniwersalne plastry z antybakteryjnym opatrunkiem PIC ( różne rozmiary) i spray chłodzący PIC Ice Spray. Może się przydać dzieciom i dorosłym – tm drugim np. przy otarciach od butów. plastry zamiast szwów – kupicie to w każdej aptece, a można dzięki temu uniknąć wizyty w szpitalu. Jeżeli rana jest mała, a zastanawiacie się czy wymaga szycia, to wystarczy ją oczyścić i dobrze przeciw komarom, coś po ukąszeniu oraz plastry na ukąszenia SHOO! Świetne plasterki z kolorowymi buźkami, którymi zaklejam ukąszenia – dziecko nie drapie, a odczyn szybciej znika. Kupicie je w większości aptek. A Ty? Co dopiszesz do listy? *Tekst sponsorowany
Wakacje – urlop, czas odpoczynku i relaksu. Nie każdy może sobie pozwolić na wyjazd podczas nich. Zwolennicy podróżowania do dalekich, egzotycznych krajów, zazwyczaj nie wyobrażają sobie, że wypoczynek może wyglądać zupełnie inaczej. A przecież ilość możliwości jest wręcz niezliczona. Co można robić w wakacje, by efektywnie wykorzystać ich okres? Odpoczynek w pojedynkę Wakacje spędzane samemu ze sobą mogą być kuszącą propozycją dla rodziców małych dzieci, którzy czują się przytłoczeni ich ciągłą obecnością. Opcja ta sprawdzi się także w przypadku tych, którzy zakończyli właśnie związek i pragną zdystansować się i odpocząć od emocji związanych z takim wydarzeniem. Kilkudniowy wyjazd krajowy bądź zagraniczny to idealna opcja, pozwalająca na zorganizowanie sobie czasu w taki sposób, by wreszcie nie zwracać uwagi na potrzeby współtowarzyszy i poczuć rzeczywistą wolność. Co można robić w wakacje na wsi? W tym przypadku paleta możliwości jest naprawdę duża. Wszystko zależy od tego, jaki typ wypoczynku preferujesz oraz czy na stałe mieszkasz na terenach wiejskich, czy też są one odskocznią od codzienności miejskiej dżungli. Wakacje na wsi to znakomita okazja, by przybliżyć dzieciom faunę i florę naszego kraju. Spokojne pływanie po okolicznym jeziorze, spacery po lesie, wędkowanie czy proste odpoczywanie w cieniu drzew ogrodowych okazuje się nadzwyczaj odświeżającym doznaniem. Liczna oferta agroturystyczna, prężnie rozwijająca się na rynku, zapewnia jeszcze głębszą możliwość poznania rzeczywistości uprawy roślin i hodowli zwierząt. Pamiętaj, planuj odpoczynek w taki sposób, by pozwolił Ci maksymalnie oderwać się od trybu i problemów dnia codziennego. Co można robić w wakacje z przyjaciółmi? W tym zakresie ogranicza nas wyłącznie wyobraźnia. Masz do dyspozycji szereg możliwości – wspólny wypad w góry czy nad morze (wypożyczając busa, znacznie ograniczysz koszty a zabawa będzie przednia). Spotkanie na grillu w ogrodzie jednego z Was – śpiewy i tańce do białego rana gwarantowane. Wspólne zdobywanie sprawności na cyklicznych treningach w otoczeniu urokliwych terenów zielonych – zarówno w mieście jak i na wsiach. Spotkania na targach śniadaniowych bądź innych imprezach wakacyjnych – organizowanych najczęściej w miejskich parkach. Wspólny kurs fotografii albo wycieczka rowerowa do pobliskiego rejonu turystycznego – im więcej osób będzie zaangażowanych w projekty, tym liczniej pojawią się pomysły na sposób spędzenia wolnego czasu. Co można robić w wakacje z dziećmi? Oprócz zapewniania im klasycznego wyjazdu (obozy, kursy, kolonie itp.) bądź zabrania na wspólny wyjazd, można także ciekawie spędzić czas w domu. Słyszałeś, iż niedawno w okolicy otwarto nowoczesne i multimedialne muzeum, ale na co dzień nie masz czasu, by się tam wybrać? Wakacje to doskonały czas, by poznać okolicę a jednocześnie zacieśnić więzy z pociechami. Wystawienie basenu do przydomowego ogródka to jeden z najprostszych sposobów, na zapewnienie dzieciakom zabawy na dłuższy czas. Sprawdź jakie zajęcia kreatywne organizują pobliskie instytucje kultury. Często w ich ofercie znajdują się specjalne kursy wakacyjne, mogące stanowić inspirację dla rozwoju zainteresowań Twojego dziecka. A może po porostu warto spakować kosz piknikowy, wyjechać za miasto i cieszyć się swoją obecnością przez kilka niezmąconych niczym godzin? Proste rzeczy, które umykają naszej uwadze na co dzień, są najlepszym sposobem na odkrycie siebie na nowo.
co zabieramy na wakacje ale często z tego nie korzystamy