istotę zjawiska. W: Wychowanie na Co Dzień. - 2007, nr 6, s. 3-7 Zakres sytuacji, zachowań oraz zaniechań wychowawczych, opiekuńczych, zdrowotnych i emocjonalnych, wobec dziecka w domu rodzinnym. Definicje zjawiska, przejawy, kryteria oceny społecznej. Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka w Kielcach czytelnia 23.
Dzięki takiemu postępowaniu staniesz się mentorem i powiernikiem swojego wnuka, a on nie będzie bał się zwrócić do Ciebie w każdej, nurtującej go sprawie. Ustalamy z rodzicami jasne zasady i granice. W dzisiejszych czasach młodzi rodzice mają już jasno określone sposoby na wychowanie swojego dziecka.
Na wychowanie przez codzienność w rodzinie składa się: obecność rodziców, świadectwo życia codziennego, częsta i szczera rozmowa/dialog, stół rodzinny jako miej -
Czesto mozna spotkac dzieci w wieku 7-11 lat z ktorymi mozna porozmawiac niemal jak z doroslymi, intereresują się wszystkim, starsze rozumieją doskonale to co mowią w wiadomosciach etc Moje
Szczególne uprawnienia związane z rodzicielstwem nie są zastrzeżone jedynie w odniesieniu do biologicznych rodziców dziecka. Również pracownicy, którzy przyjęli dziecko na wychowanie i wystąpili do sądu z wnioskiem o przysposobienie dziecka lub którzy przyjęli dziecko na wychowanie jako rodzina zastępcza, mają prawo skorzystać z dodatkowych praw, w tym także w zakresie
na. Rodzina taka powinna być świadoma potrzeb rozwojowych dziecka oraz posiadać odpowiednie umiejętności wy-chowawcze20. W tym przypadku należy mieć na uwadze, czy spokrewniona rodzina zastępcza w sposób właściwy wy-chowała własne dzieci. Kiedy rodzina nie spełnia wymaganych warunków sąd powinien odrzucić kandydaturę rodziny,
. Jest coraz więcej ojców zaangażowanych, świadomych swojej roli w wychowaniu dzieci. Ale uważają, że w sądach w czasie rozpraw rozwodowych wciąż są na straconej pozycji. Dzisiaj w Polsce mówimy o równouprawnieniu, ale nasze sądownictwo rodzinne jest skansenem – twierdzi Wojciech Malicki, autor książki „Rozwód”. Jest głosem wielu mężczyzn przekonanych, że ojcowie w sądach muszą mieć grubą skórę i przygotować się na serię upokorzeń w walce o kontakty z dziećmi. – 20 lat walczę, właściwie walę głową w mur polskiego sądu, żeby w sprawach rozwodowych traktował mężczyzn na równi z kobietami. To, co się dzieje, to kultura gnębienia ojców – mówi Rafał Wąworek, adwokat reprezentujący ojców przed sądami rodzinnymi. – Z mojej praktyki wynika jasno, że dla sędziów idealny ojciec to osoba ustępliwa, bez własnego zdania.
Szwagier wtrąca się w wychowanie naszej córki [Porada eksperta] W rodzinie zawsze znajdzie się ktoś, kto wie, jak wychowywać dzieci, najlepiej oczywiście cudze... Jak reagować na uwagi dotyczące naszego dziecka? Czy ktoś z dalszej rodziny ma prawo ingerować w nasze sposoby wychowania dziecka? Szwajger wtrąca się w wychowanie mojego dziecka Jestem mamą 15-miesięcznej dziewczynki. Moja córeczka należy raczej do dzieci, które jak na swój wiek dużo rozumieją. Mam problem nie z nią, a z bratem mojego męża. Kilka razy zdarzyło się tak, że córeczka bawiła się czymś, czym ja pozwalam jej się bawić, a wujek reaguje "nie, nie, nie wolno!". Dość istotny jest także wykrzyknik na końcu, ponieważ ton jakiego używa pozostawia także wiele do życzenia. Ostatnio mała siedziała u mnie na kolanach i bawiła się pilotem od telewizora, baterie miała wyciągnięte, żeby nie przełączać, interesują ją guziczki, bo wydają dziwny dźwięk. Ona siedzi u mnie na kolanach, zaczyna bawić się pilotem, a wujek jej go wyszarpuje i krzyczy: "Nie wolno, to nie dla ciebie". Mała jest tak nauczona, że jak jej się powie "daj", to ona sama odda i nie protestuje, bo wie, że już koniec zabawy danym przedmiotem. Albo jest sytuacja taka, że ja mówię do córki stanowczo, że czegoś jej nie wolno, ona robi słodką minkę, ja powtarzam, że nie, ona znowu minkę, bo próbuje, czy jednak dzięki słodkiemu uśmiechowi nie zmienię swojej decyzji, no i wujek w śmiech. W tym momencie moja córka otrzymuje kolejny sprzeczny z moim przekaz. Próbowałam zwrócić mu kilka razy delikatnie uwagę, ale to nie skutkuje. Nie wiem, co robić, jak wytłumaczyć mu, że jeśli ja i mój mąż na coś jej pozwalamy albo czegoś zabraniamy, to raczej nie powinno się tego negować. Dodam jeszcze, że brat męża nie ma swoich dzieci, ma 24 lata. Nie chcę być niemiła, bo tego nie lubię. Nie chcę zwracać mu też uwagi przy dziecku, bo to też nie w porządku. Nie wiem, co robić. Czytaj również: Kreatywna dyscyplina czyli wychowanie bez krzyku. Jak mówić żeby dzieci nas słuchały? Gdy dziadkowie wtrącają się w wychowanie dziecka - co robić? Co na to ekspert? Jeżeli jest to brat pani męża, to sprawą nadmiernego wtrącania się w wychowanie waszej córki powinien zająć się pani mąż. Jest to jakby nie było jego rodzina. Musi pani porozmawiać z mężem, aby on wpłynął na swojego brata. Czasem jest tak, że ładne i miłe prośby nie przemawiają do danych osób. Musi pani być bardziej stanowcza i asertywna w rozmowie z nim. Jeżeli pani już mu wiele razy tłumaczyła, że nie życzy sobie, aby się wtrącał w wychowanie dziecka, trzeba mu jasno i głośno wyartykułować, że jeżeli będą państwo potrzebować pomocy w wychowaniu córki, to się do niego zwrócicie z taką prośbą, ale na razie nie potrzebujecie jego pomocy, a dziecko nie może czuć się tak, jakby miało trojce rodziców, bo jeszcze bardziej czuje się zagubione. Może pani dodać, że rozumie, iż on się troszczy o dobro państwa dziecka, ale wy macie inny pogląd na wychowanie dzieci i bardzo prosicie o uszanowanie waszych poglądów. Niech pani doda w rozmowie, że krzyczenie na dziecko i szarpanie, to przemoc fizyczna i psychiczna i że może źle wpłynąć na waszą córkę, w przyszłym jej dorosłym życiu. Powodzenia. Pamiętaj, że odpowiedź naszego eksperta ma charakter informacyjny i nie zastąpi wizyty u lekarza. Inne porady tego eksperta
Nadmierne wtrącanie się w wychowanie wnuków jest zazwyczaj konsekwencją relacji, jaką dorosłe dzieci mają z rodzicami. Relacja z rodzicami jest zupełnie inna niż ta z dziadkami. Nie można zapominać o tym, że obydwa pokolenia pełnią inną rolę w życiu malucha - dziadkowie często mogą przekazać mądrość i wiedzę w postaci, jakiej rodzice jeszcze nie internecie znaleźć można też takie wpisy: "Teściowa jest bardzo dobrą kobietą, zawsze mogę liczyć na jej pomoc. Zostanie z dzieckiem, dzwoni, interesuje się. Uwielbia wnuczkę. Z drugiej strony jest strasznie namolna. Przykład z wczoraj - była u nas w odwiedzinach, dziecko się obudziło i zaczęło popłakiwać w łóżku. Wstałam, aby pójść do pokoju, ale teściowa mnie wyprzedziła. Poleciała jak torpeda i wyrwała dziecko z łóżka. W rezultacie córka coraz głośniej zaczęła płakać. Takich sytuacji jest coraz więcej. Wtrąca się we wszystko. Nie jest przy tym złośliwa, ale namolna."Najczęściej młodzi rodzice nie wiedzą, jak stanowczo, a jednocześnie delikatnie uświadomić dziadkom, że ci powinni mniej wtrącać się w proces wychowania. Trudność tej kwestii akcentują także fachowcy. - Sytuacja jest zazwyczaj konsekwencją wcześniejszej relacji z rodzicami dzieci, które mają już własne pociechy. Najważniejsze jest to, czy dzieci dorosły, są samodzielne i potrafią podejmować decyzje bez względów na uwagi rodziców. Ich relacja może wpłynąć na to, czy dziadkowie będą wtrącać się w wychowywanie wnuków. Im samodzielniejsze i autonomiczne w działaniu dzieci, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ich rodzice będą się wtrącać - mówi dr Karolina Appelt z Instytutu Psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i dodaje: - Współpraca dwóch pokoleń wymaga ustalenia pewnych reguł. Konieczne jest wyznaczenie jasnych granic - gdzie jest pomoc, z której chętnie się skorzysta, a gdzie zaczyna się wtrącanie w wychowanie wnuków. Istnieje też różnica między dobrą, bezinteresowną pomocą, a nadmierną i taką, która łączy się z oczekiwaniem otrzymania prawa do decydowania o życiu podkreśla, że niezwykle istotna jest tu solidarność małżonków. Muszą mieć wspólne stanowisko. Nie może być tak, że na przykład kobieta prosi teściową o nierozpieszczanie wnucząt, a jej mąż przymyka oko na to, co robi jego matka. Co jednak, kiedy pomimo wspólnego stanowiska wobec zachowania rodziców, ci i tak za bardzo ingerują?- Czasami naprawdę ciężko dogadać się z rodzicami moimi i mojego męża. Mieszkamy blisko siebie, więc spędzamy czas u jednych i drugich średnio dwa razy w tygodniu. Ogólnie miło jest patrzeć na nich, kiedy bawią się z chłopcami, ale zdarza się, że nie mogę z nimi wytrzymać - opowiada 32-letnia Agata, mama 6-letniego Jasia i 5-miesięcznego co konkretnie chodzi? Młoda mama stwierdza, że rodzice, w szczególności jej męża, zawsze wiedzą lepiej, co jest odpowiednie dla ich dzieci. Teoretycznie rozumieją, że na przykład kobieta nie daje małemu Jasiowi słodyczy, a i tak ukradkiem mu je wciskają. Kiedy ta stara się im wytłumaczyć, jak dużo wysiłku kosztuje ją i męża nauczenie syna zdrowych nawyków, teść odpowiada: "No tak, tak, rozumiem. Tylko dziecko musi być przecież czasami dzieckiem, zjeść cukierka czy usmarować się czekoladą". Na pytanie, czy myślała o poważnej rozmowie z rodzicami, odpowiada: - Zastanawiałam się nad tym, ale nie sądzę, by to coś dało. Cała czwórka ma raczej trudny charakter i taką próbę z mojej strony odebrałaby pewnie jako atak i brak wdzięczności. Nie wiem, jak powinnam Karolina Appelt przekonuje, że najlepiej w rozmowie odwołać się do doświadczeń własnych rodziców. Być może okaże się, że rodzice naszych rodziców wtrącali się i krytykowali ich metody wychowawcze. Dobrze jest więc przywołać ich wspomnienia. Podczas rozmowy trzeba być z jednej strony stanowczym, przedstawić racjonalne argumenty i własne oczekiwania, ale z drugiej strony zrobić to delikatnie, starannie dobierając słowa tak, by rodzice się nie obrazili. - Role rodziców i dziadków uzupełniają się wzajemnie. Ktoś kiedyś powiedział, że rolą dziadków jest rozpieszczanie. Przez to, że nie muszą oni być "złymi policjantami", spijają całą śmietankę i mogą w pełni cieszyć się relacją z wnukami. Rodzice natomiast wprowadzają dyscyplinę i reguły. Relacja z rodzicami jest znacząco inna niż z dziadkami - akcentuje . - Kiedy zobaczymy, że faktycznie role są inne, uda się połączyć podejście do wychowania rodziców z wkładem i oczekiwaniami dziadków. I rodzicom i dziadkom radziłabym pokorę i spojrzenie z dystansem. Rodzicom, aby nie twierdzili, że jedynie oni wiedzą, jak wychować własne dziecko i nie potrzebują rad oraz wskazówek innych. Warto też czasem skorzystać ze starych sprawdzonych sposobów, doświadczenia i mądrości życiowej poprzednich pokoleń. Dziadkom - by nie uważali, że młodzi się nie znają i nie mają pojęcia o wychowaniu dzieci, bo znów nie zawsze tak jest. Ważne, aby zarówno rodzice, jak i dziadkowie mieli na względzie dobro dziecka. Dlatego niezwykle ważne są właściwe relacje między dziadkami a młodzi mają poczucie, że ich rodzice za bardzo ingerują w wychowanie wnuków, warto, by o tym powiedzieli, bo z perspektywy dziadków może to wyglądać zupełnie inaczej. Mogą oni nie mieć świadomości, że swoimi dobrymi chęciami ograniczają autonomię młodych rodziców, podważają ich poczucie kompetencji w roli rodziców. Warto ustalić zasady współdziałania, wspólny front przyznają się jednak do rozpieszczania i mówią wprost, że to sprawia im przyjemność. - Jaką jestem babcią? Moim zdaniem dobrą - śmieje się 65-letnia Janina. - Staram się nie wtrącać córce i mężowi w wychowanie mojej 2-letniej dziewczynki. Wiadomo, że czasami patrzę na to, co robią, ze zdumieniem. Ja do niektórych spraw podeszłabym z innej strony, ale kiedy tylko najdzie mnie ochota, by ich skrytykować, sam się strofuję. Nie mogę się z kolei powstrzymać przed rozpieszczaniem wnuczki. Chciałabym, żeby była szczęśliwym dzieckiem. Jest jeszcze taka malutka, a ciągle dostaje jakieś zakazy. Nie wolno jej jeść zbyt dużo słodyczy, oglądać bajek, chlapać się w kałuży, ubrudzić. Moim zdaniem musi poznać wszystko. Moja córka i zięć za bardzo na nią chuchają, a z drugiej strony właśnie zabraniają zbyt wielu fajnych dla każdego malucha rzeczy. Mimo wszystko próbuję jak najrzadziej o tym myśleć. Najważniejsze, że mogę spędzać czas z i pedagodzy podkreślają, że dziadkowie powinni hamować swoją chęć wtrącania się. Muszą też pamiętać, że ich rola nie jest taka sama jak rola rodziców. - Uczestniczenie w wychowaniu wnuków jest niezwykle cenne zarówno dla dzieci, które bardzo wiele zyskują dzięki kontaktom z dziadkami, jak i dla rodziców, dla których stanowi to ważną pomoc i źródło wsparcia - podkreśla dr Karolina Appelt i dodaje także, że nie jest dobrze, jeśli dziadkowie zastępują rodziców (jeśli ci mogą wypełniać swoją rolę) ani gdy rywalizują z rodzicami o względy dziecka. Maluchowi potrzeba spójnego obrazu świata i wpływów zarówno ze strony rodziców i dziadków. Jeśli dorośli potrafią wypracować dobre relacje międzypokoleniowe, to tworzą najbardziej sprzyjające środowisko do rozwoju najmłodszego pokolenia.
Artykuł 113 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego stanowi, iż niezależnie od władzy rodzicielskiej rodzice oraz ich dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów. Kontakty z dzieckiem obejmują w szczególności przebywanie z dzieckiem (odwiedziny, spotkania, zabieranie dziecka poza miejsce jego stałego pobytu) i bezpośrednie porozumiewanie się z nim, utrzymywania korespondencji, korzystanie z innych środków porozumiewania się na odległość, w tym ze środków komunikacji elektronicznej. Jeżeli dziecko przebywa stałe u jednego z rodziców, sposób utrzymywania kontaktów z dzieckiem przez drugiego z nich rodzice określają wspólnie, kierując się dobrem dziecka i biorąc pod uwagę jego rozsądne życzenia; w braku porozumienia rozstrzyga sąd opiekuńczy (art. 1131§ 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego). Zgodnie z treścią art. 598 15 § 1 KPC jeżeli osoba, pod której pieczą dziecko pozostaje, nie wykonuje albo niewłaściwie wykonuje obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy, uwzględniając sytuację majątkową tej osoby, zagrozi jej nakazaniem zapłaty na rzecz osoby uprawnionej do kontaktu z dzieckiem oznaczonej sumy pieniężnej za każde naruszenie obowiązku. W myśl § 2 wymienionego przepisu jeżeli osoba uprawniona do kontaktu z dzieckiem albo osoba, której tego kontaktu zakazano, narusza obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy zagrozi tej osobie nakazaniem zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej na rzecz osoby, pod której pieczą dziecko pozostaje, stosując odpowiednio przepis § 1. Babcia lub dziadek miesza, angażuje i wtrąca się w wychowanie córki albo syna Poznań Zasadniczym celem uregulowanego w KPC postępowania w zakresie wykonywania kontaktów z małoletnim jest realizacja orzeczenia, z którego obowiązek ten wypływa. Postępowanie to jest dwuetapowe i dzieli się na zagrożenie nakazaniem zapłaty określonej sumy pieniężnej w razie ustalenia, że do kontaktów nie dochodziło oraz nakazanie zapłaty określonej wcześniej sumy w razie dalszego naruszania obowiązku wynikającego w orzeczenia regulującego kontakty. Zarówno pierwszy jak i drugi etap postępowania, z uwagi na nieobowiązywanie tu przepisu art. 570 KPC uruchamiane są na wniosek. Zgodnie z brzmieniem przepisu art. 59816 § 1 KPC, podstawą do nakazania zapłaty określonej sumy pieniężnej jest dalsze naruszanie obowiązku. Stąd też warunkiem niezbędnym domagania się zapłaty przez osobę, która nadal nie wykonuje orzeczenia w przedmiocie kontaktów jest po pierwsze uprzednie zagrożenie jej nakazaniem zapłaty a po wtóre istnienie obowiązku w zakresie kontaktów nadającego się do realizacji. Obowiązek ten przy tym istnieć ma w chwili złożenia wniosku o nakazanie zapłaty określonej sumy pieniężnej. Sprawa sądowa opracowana przez Kancelarię Z poczynionych ustaleń wynika, że kontakty z małoletnim synem przyznane przez sąd, nie były wykonywane zgodnie z ww. orzeczeniami. Kontakt wnioskodawcy z synem był utrudniany przez uczestniczkę oraz jej matkę, zabieranie syna poza miejsce zamieszkania było uniemożliwiane. Uczestniczka nie zaprzecza zeznaniom byłego męża co do faktów. Zgłasza natomiast ich zupełnie odmienną interpretację wskazując, iż dziecko boi się ojca i nie chce z nim opuszczać swojego miejsca zamieszkania. Sąd w przedmiotowej sprawie nie ma jednak ani obowiązku, ani kompetencji do oceny poprzednich wyroków ustanawiających. Do sądu należy jedynie rozpoznanie czy kontakty wykonywane są prawidłowo, a z poczynionych ustaleń jednoznacznie wynika, że nie są. E. S. (1) nie wniosła do sądu o zmianę sposobu wykonywania kontaktów, a jedynie utrudniała byłemu mężowi wykonywanie już ustalonych. Babcia lub dziadek miesza, angażuje i wtrąca się w wychowanie córki albo syna Poznań W realiach niniejszej sprawy, bezspornym jest fakt, iż kontakty wnioskodawcy z synem, od początku ich ustalenia nie były prawidłowo realizowane. Uczestnik przyjeżdża do syna, stara się podtrzymywać łączącą ich więź, ale obecność matki lub babki dziecka (nawet w pomieszczeniu obok, przy świadomości u dziecka takiego faktu) uniemożliwia prawidłowy przebieg tych spotkań. Twierdzenia uczestniczki, że dziecko boi się ojca są gołosłowne. Ojciec dziecka jest obecny w jego życiu od wielu lat, tak więc jego wizyty nie są dla chłopca zaskoczeniem. W ocenie sądu nieprawidłowa relacja wnioskodawcy z synem spowodowana jest negatywnym oddziaływaniem matki i babki i ukazywaniem wnioskodawcy w niekorzystnym świetle. Przykładem tego jest chociażby okoliczność podnoszona przez wnioskodawcę, że chęć obdarowania syna zabawką wywołała u uczestniczki drwinę. Z drugiej strony uczestniczka, jak sama przyznała, nie podejmuje żadnych działań , aby zmienić istniejący stan rzeczy. W dni, kiedy wnioskodawca może zabrać syna do siebie, uczestniczki nie ma w domu, zaś dziecko nie jest przygotowane do wyjazdu (np. nie ma spakowanych ubrań na zmianę). Kontakt wnioskodawcy z synem był utrudniany przez uczestniczkę oraz jej matkę, zabieranie syna poza miejsce zamieszkania było uniemożliwiane. W środowych rozmowach ojca z synem zawsze uczestniczyła E. S. (2) lub jej matka, w III niedziele miesiąca małoletni nie był przygotowywany przez matkę do wyjścia ani wydawany ojcu. W chwili obecnej sytuacja uległa zmianie o tyle, że w trakcie wizyt wnioskodawcy u małoletniego syna ma on możliwość pobytu z nim sam na sam, jednakże w pokoju obok obecna jest babka lub matka małoletniego. Spotkania te wyglądają w zasadzie w ten sposób, że syn wnioskodawcy ogląda bajki w telewizji, niechętnie reaguje na c podejmowanie innych działań ze swoim ojcem, poprzez np. udział w grach czy zabawach; uczestniczka nie stara się aby zachęcić syna do tych działania poprzez zapewnienie odpowiednich zabawek czy gier. Wnioskodawca obdarowywał syna zabawkami, jednakże fakt ten był krytykowany przez uczestniczkę, która twierdziła, że nie są one dostosowane do wieku dziecka. Mając na uwadze powyższe rozważania, Sąd uwzględnił wniosek i na podstawie art. 59815par. 1 KPC. zagroził uczestniczce zapłatą kwoty 400 złotych za każde naruszenie realizacji ustalonych kontaktów. W ocenie Sądu kwota 400 zł stanowi kwotę dotkliwą w wystarczającym stopniu, aby zdyscyplinować uczestniczkę do wykonywania orzeczenia sądu, a jednocześnie nie będzie dla niej stanowiła uszczuplenia budżetu w takim stopniu, aby prowadzenie gospodarstwa domowego stawało się niemożliwe lub w znacznym stopniu utrudnione. Należy zaznaczyć, że uczestniczka wskazała, jakoby przeznaczała kwotę około 500 zł na opłaty za internet. Jak powszechnie jednak wiadomo, usługi internetowe są znacznie tańsze, co oznacza, że uczestniczka może część tych opłat przeznaczyć na zapłatę ewentualnie zasądzonej kwoty bez znacznego wpływu na możliwość realizacji potrzeb życiowych. Postanowienie Sądu Rejonowego - III Wydział Rodzinny i Nieletnich z dnia 10 lipca 2018 r. III Nsm 179/18 W przypadku jakichkolwiek pytań bądź wątpliwości, pozostajemy do Państwa dyspozycji. Prosimy przejść do zakładki kontakt. Z wyrazami szacunku.
Sama wiesz, jak najlepiej wychować własne dziecko. fot. Narodziny dziecka to wydarzenie, które dotyczy nie tylko ciebie i partnera, ale też najbliższej rodziny. Niestety, często wiąże się to z udzielaniem rad, o których często nie chcemy słyszeć. O ile niektóre mogą pomóc, o tyle większość z nich odnosi się do sposobów radzenia sobie z codziennymi czynnościami. Jak poradzić sobie z niechcianymi radami?Zobacz więcej: Jak odstawić dziecko od piersi? 6 sposobów na radzenie sobie z niechcianymi poradami #1 Najpierw posłuchaj Chociaż ciężko słuchać czepialskiej teściowej, czasami i z jej ust może paść coś cennego. Rady, które dostajemy rzadko są atakiem na nas samych, a raczej wynikają z chęci pomocy. Zanim zaczniesz się irytować, najpierw posłuchaj. Jeśli jednak wiesz, że ta rada do niczego ci się nie przyda… #2 Podziękuj za radę Nie musisz wszystkiego bezkrytycznie przyjmować. Jeśli wiesz, że nie ma możliwości przekonania drugiej osoby do zmiany zdania, po prostu uśmiechnij się, przytaknij i odpowiedz niezobowiązująco, na przykład „A to ciekawe!”. Wiesz najlepiej, jak wychować swoje dziecko. #3 Lekceważenie Jest dość ostentacyjną formą, ale też najbardziej skuteczną. Ignorowanie uwag innych, może nie postawi cię w najlepszym świetle, ale na pewno szybciej oszczędzi ci wysłuchiwania „cennych” #4 Stawiaj na swoim w ważnych kwestiach Jeśli ktokolwiek z twoją rodziny (poza partnerem) uważa, że dziecko powinno chodzić w czapce po parku, to ustąp. Jeśli natomiast w kwestie wchodzą takie rzeczy jak wybór opiekunki, przedszkola czy szkoły – nigdy nie ustępuj. Pamiętaj, że opiekunka wcale nie musi być tak wspaniała, jak jest dla innego dziecka, a szkoła nie musi być najlepsza w mieście, aby twoje dziecko było szczęśliwe. Po prostu wybieraj bitwy, w które możesz się więcej: Najdziwniejsze mity na temat dzieci #5 Informuj drugą osobę o własnej wiedzy Wiesz, że czyjeś „dobre rady” nie mają poparcia we współczesnym życiu lub jest zupełnie odwrotnie? Zamiast słuchać (a raczej wysłuchiwać) podziel się aktualnymi informacjami. Może się okazać, że to ty kogoś do czegoś przekonasz. #6 Czytaj i szukaj informacji Nie bój się sięgać po książki związane z wychowywaniem dzieci. Wiele z nich zostało napisanych przez psychologów, którzy sami są rodzicami. Jest to nie tylko sposób na zdobycie wiedzy, ale też ochronę własnego zdrowia psychicznego. Poczytaj o swoich wyborach rodzicielskich i pamiętaj, że wszystko co robisz jest dla twojego dziecka.
rodzina wtrąca się w wychowanie dziecka